Sezon na spekulacje – TSL Biznes 5/2012

Nie patrząc na rolę i zadania przypisywane logistyce, podstawowym jej zadaniem we wszystkich przedsiębiorstwach jest terminowa realizacja zamówień klienta (co zresztą określa zasada 7W). W przypadku firm handlowych jest to zatem konieczność zabezpieczenia odpowiedniej ilości danego asortymentu, jaką klient mógłby chcieć zakupić, a następnie zdolność do jej przygotowania i dostarczenia w deklarowanym terminie (a najlepiej jeszcze wcześniej). Trzeba zatem posiadać odpowiedni zapas, przestrzeń do jego magazynowania oraz zasoby w postaci ludzi i sprzętu gwarantujące realizację każdego obciążenia pracą.

Podejmowanie decyzji w wyżej wymienionych kwestiach często ułatwiało analizowanie historycznie podobnych okresów. Utrzymywanie pełnej gotowości przez cały rok byłoby bardzo kosztowne, a i jak się okazuje bezzasadne. Każda bowiem branża ma swoje okresy bardziej i mniej intensywnej sprzedaży, co określa się sezonowością. Znając jej reguły wszystkie firmy funkcjonujące w ramach danego łańcucha dostaw mogą z wyprzedzeniem zabezpieczyć sobie odpowiednią ilość produktu, ludzi i sprzętu, z kolei w pozostałych okresach utrzymując  je na niższym poziomie.  Dzięki temu mogą racjonalizować zasoby i efektywniej je wykorzystywać, a w konsekwencji ograniczać koszty.

Niestety sezonowość wynikająca z naturalnej potrzeby nabywców, jak np. rowery na wiosnę, czy szkoła na jesieni, staje się coraz mniej wiarygodna. Coraz częściej bowiem dąży się do tego, aby transakcja sprzedaży nie wynikała z chęci zakupu przez klienta, ale chęci sprzedaży przez sprzedawcę. Sposobów zachęcania do nabycia produktu w danej chwili niepotrzebnego jest wiele. Mogą to być różnego rodzaju rabaty, upusty, bonusy, gadżety, ale także i spekulacja. W szczególności ta ostatnia zaczyna zyskiwać na popularności.

Coraz częściej sięgają po nią firmy z różnych etapów łańcucha dostaw chcące poprawić swoje wyniki sprzedaży. Najczęściej zapowiadają wzrost cen (do którego nie zawsze finalnie dochodzi), bądź niską podaż (poprzez rzekome wykupywanie zasobów przez kraje azjatyckie). Wywołuje to oczywisty wzrost sprzedaży i zapychanie magazynów klientów. Problem polega na tym, że klienci, bez równoczesnego wzrostu sprzedaży u siebie, nie mogą nabywać w nieskończoność. Z jednej strony będą ograniczać zakupy w przyszłości, zniekształcając sezonowość swoich dostawców, z drugiej, będą prowadzić akcję spekulacyjną wśród swoich klientów – zniekształcając w ten sposób sezonowość własnej sprzedaży. Przy tak prowadzonej polityce oczywiste do tej pory piki zostają spłaszczane, a między nimi pojawiają się losowo zupełnie nowe, gwałtowne wzrosty.

To z kolei stawia w zupełnie nowym świetle zarządzanie zasobami. Niezależnie od długości analizowanych okresów cechuje je coraz większa zmienność oraz coraz mniejsza przydatność. Obciążenie obszarów logistyki powiązane jest przede wszystkim z kalendarzem budżetów, a biorąc pod uwagę wzajemne oddziaływanie na siebie wszystkich uczestników sieci dostaw, jakiekolwiek planowanie zapotrzebowania na produkt, ludzi i sprzęt staje się znacznie trudniejsze. Chcąc utrzymać w takich warunkach wysoki poziom obsługi, konieczne jest stałe utrzymywanie nadmiernej ilości zasobów, a więc i ponoszenie zbędnych kosztów.

W efekcie spekulacja, której celem była poprawa wyników firmy, prowadzi do ich destabilizacji. Zwiększa ryzyko spadku jakości obsługi, wymuszając przez to wzrost kosztów utrzymania środków niezbędnych do niezakłóconej realizacji sprzedaży. Z kolei potrzeba finansowania droższej logistyki, prowadzi do korekty budżetów i jeszcze większego śrubowania wyników. A gdzieś na końcu tego wszystkiego są klienci, którzy przecież nie mogą zamawiać coraz częściej  i więcej.

Rafał Szcześniewski

Manager Logistyki z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu łańcuchem dostaw, gospodarką magazynową, logistyką i dystrybucją. Założyciel dla-logistyka.pl